Niewielu z mieszkańców Skierniewic pamięta, że ostatnie 5 lat swojego życia najwybitniejszy poeta polskiego oświecenia, biskup Ignacy Krasicki, spędził w Pałacu Arcybiskupim, dzisiaj znanym jako Osada Pałacowa.
 Zapraszamy do galerii zdjęć po tym wyjątkowym miejscu.

Skierniewice, pierwotnie zwane Dębą należały do dóbr Stołowych arcybiskupów gnieźnieńskich i do końca XVIII były rezydencją prymasów polskich. W wieku XV, z chwilą założenia miasta arcybiskupi – prymasi coraz częściej przebywali w Skierniewicach, rozbudowując i upiększając swoją rezydencję. Wielu z nich otaczało się bogatym dworem, urządzano wspaniałe uroczystości, wyświęcało biskupów i przyjmowało delegacje magnaterii i szlachty często ubiegającej się o ich protekcję.

Dzięki arcybiskupom miasto rozwijało się i kwitło. Kilkakrotnie jednak uległo spaleniu i wyludniały je epidemie. Spis przeprowadzony w roku 1797 wykazywał, iż w Skierniewicach zamieszkiwało 934 mieszkańców, w roku 1800 było ich 1569.

Znaczny rozwój miasta nastąpił w początkach XVII wieku, kiedy stolicę Polski przeniesiono do Warszawy, a prymasi w Skierniewicach przyjmowali odwiedziny licznych dostojników kościelnych i państwowych. Stary, drewniany pałacyk był już za mały, skłoniło to prymasa Wojciecha Baranowskiego do rozpoczęcia w roku 1609 budowy obszernego pałacu. Nowa budowla ożywiła Skierniewice, historyk Julian Bartosiewicz pisze:

,,Skierniewice stały się względem Łowicza czymś tak, jak Wersal dawniej względem Paryża, jak Wilanów Sobieskiego względem Warszawy. Prymas w Łowiczu był jakby w swojej okolicy, do Skierniewic zaś chronił się jakoby do willi, do pałacu zamiejskiego, do letniego mieszkania, w którym sobie swobodnie odpoczywał po pracy arcypasterskiej i po zajęciach obywatelskich”.

Najświetniejsze czasy miasto przeżywało w okresie zamieszkiwania w Skierniewicach prymasów Stanisława Szembeka, Teodora Potockiego i Krzysztofa Szembeka, którzy tu na stale mieszkali. Pałac rozbudowano w latach 1779-1780 za prymasa Antoniego Ostrowskiego poszerzono znacznie oficyny, zaś piękny park skierniewicki otrzymał swój ostateczny kształt.

W maju 1783 roku przebywał w Skierniewicach Stanisław August Poniatowski, który zwiedził miasteczko i park chwaląc jego budowę i piękno.

Ostatnim arcybiskupem gnieźnieńskim był Ignacy Krasicki, który po raz pierwszy do miasta przyjechał w początkach stycznia 1767 r. jako nowo mianowany biskup warmiński, aby przedstawić się tu rezydującemu prymasowi Aleksandrowi Łubieńskiemu.

W lutym 1795 roku, po śmierci kolejnego prymasa Michała Jerzego Poniatowskiego (brata króla), Fryderyk Wilhelm II desygnował 60 –letniego gospodarza, zaczęto porządkować gnieźnieńskie dokumenty.

Arcybiskup-poeta wybrał Skierniewice na główną rezydencję, przede wszystkim na wielki ogród, który natychmiast po przyjeździe nowego gospodarza zaczęto porządkować i urządzać w pełni lat.

Ze Skierniewic arcybiskup odbył uroczysty wjazd do rezydencji łowickiej ,,aby uczynić zadość formom i dotychczasowemu obyczajowi”. Ignacy Krasicki został arcybiskupem, lecz nie mógł zostać prymasem Polski ze względu na fakt, iż państwo polskie formalnie wówczas nie istniało.

Ignacy Krasicki przenosząc się do skierniewickiego pałacu przywozi ze sobą książki, obrazy pokojowe i z rozmachem zaczyna urządzać rezydencję w Skierniewicach.

Z wielką pieczołowitością zajął się Krasicki niezwykle bogatym zbiorem książek, który urządzić kazał w pałacowych komnatach i do którego często zaglądał. Księgozbiór ten składał się 5,5 tysiąca tomów, pięknie oprawionych, kompletów czasopism ozdobnych wydań i dzieł o bardzo różnej tematyce.

Znakomity poeta miał w swojej bibliotece dzieła filozoficzne, teologiczne, historyczne, geograficzne, utwory literackie, edycje zbiorowe różnych autorów starożytnych i nowożytnych. Posiadał Krasicki dużą ilość druków polskich z XV i XVI wieku, zaś mało książek z wieku XVII.

W grudniu 1801 roku, po śmierci poety król pruski kazał przenieść cały pozostały księgozbiór Krasickiego ze Skierniewic do Warszawy i złożyć na zamku królewskim. Biblioteka skatalogowana uprzednio w Skierniewicach została przewieziona do Warszawy na początku 1802 roku. Część książek trafiła do Kolegiaty Łowickiej, do liceum warszawskiego, a po upadku Powstania Listopadowego część zbiorów została przewieziona do Petersburga. Ostatecznie księgozbiór poety znalazł się w Bibliotece Uniwersyteckiej w Warszawie.

Obok pasji bibliofilskich i kolekcjonerskich, które z zamiłowaniem uprawiał Krasicki w Skierniewicach, poeta zajął się przebudową i upiększaniem pałacowego ogrodu.

Park położony przy pałacu przebudował na ogród ozdobny, na wzór ogrodu w Smolajnach na Warmii. Przy pałacu były dwa ogrody owocowe liczące 400 drzew. 3 ogrody warzywne i chmielnik. Do pałacu również należała bażanciarnia oraz zwierzyniec, w którym znajdowały się jelenie i daniele. Ogrodnika Johanna Krebsa arcybiskup sprowadził z Heilsberga. Krasicki lubił pracę w ogrodzie, w roku 1797 pisze do swojego brata Antoniego: ,,Mój ogród jak ciasto na drożdżach rośnie”.

W ,,Wędrowcu” z roku 1833 czytamy: ,,..W parku zaś miejscowym dochowały się dwie topole, obecnie spróchniałe staruszki pod którymi bajkopisarz lubił przesiadywać. W owe czasy w bliskości pałacu i wspomnianych topól, znajdował się młyn wodny, którego trajkotaniu przysłuchiwał się nieraz Krasicki, przy czym przypatrując się uchodzącej wodzie w spienionych falach spod kół wypływającej wodzie, na jednej z topoli wyciął scyzorykiem kilka wierszy, w których porównuje upływające życie ludzkie z uchodzącymi falami wodnymi i hałas młyński z gwarem zajęć ludzkich. Niestety wiersz ten w odpisie nie zachował się”.

Podobny obrazek ze skierniewickiego parku odnotowała Muszyńska-Hoffmanowa, tak opisując ,,niecne zajęcie” arcybiskupa:

,,… Wszak nie uchodzi, by dawny prymas rozgromionej przez sąsiednie mocarstwa Rzeczypospolitej, by arcybiskup gnieźnieński, zabawiał się niestosownie, niby jakiś huncwot, niecnota. A tak właśnie prymas Krasicki akuratnie w tenże słoneczny poranek październikowy czynił. Oto już bodaj kilkanaście pacierzy spędził przy wzniosłym wiązie, prawe skrzydło pałacu prymasowskiego w Skierniewicach ocieniającym i kozikiem w korze drzewa misternie wycinał…”, ,,…ciął i strugał, strugał w zapamiętaniu…”,,…na korze widniał ten oto dwuwiersz:

,,Szczęście u dworu jak woda przeminie,

Szumi, obraca, upada i ginie”.

Ignacy Krasicki w swojej nowej rezydencji był trochę osamotniony, chociaż wszystkich zapewniał, iż ta siedziba położona nad rzeką Skierniewką, przypadła mu bardzo do gustu i serca. Ażeby nie czuć się samotnie wzywa z Warszawy do Skierniewic przyjaciela Franciszka Ksawerego Dmochowskiego, który osiedlił się w pałacu prymasowskim, spędzając z bajkopisarzem długie godziny na przechadzkach w parku lub w bibliotece na rozmowach i uczonych dysputach.

Podzielone zdanie mają autorzy przyczynków do biografii Krasickiego o jego aktywności jako pisarza i człowieka w okresie skierniewickim. Muszyńska-Hoffmannowa pisze:

,,…Aliści tu w pałacu skierniewickim druha swego (Krasickiego) nieomal dziadem zgrzybiałym odnalazł…”, ,,…Tymczasem w Skierniewicach wszystko li tylko na projektach się skończyło. Jakoś znać księdzu prymasowi wigoru artystycznego zabrakło…”.

Podobną opinię w swojej biografii o Krasickim prezentuje J. Bartoszewicz, który twierdzi, iż biskup warmiński po przeniesieniu do Skierniewic był człowiekiem złamanym, żyjącym już tylko wspomnieniami.

Józef Ignacy Kraszewski w monografii o Krasickim tak pisał:

,,W Skierniewicach, w Łowiczu, w Warszawie, gdziekolwiek przebywał, pomimo ciężkich czasów dla samego dostojeństwa swego trzymać musiał dwór pański, książęcy. Zbierano się na obiady, wieczory, na naukowe rozprawy. Krasicki zawsze trochę zalotny, dostojny, żywy mimo wieku swojego (w 1799, miał lat 64) rej wiódł i powagę dostojeństwa i sławę, która imię jego otaczała i znaczeniem i niewyczerpaną umysłu siłą nieopuszczającą go nigdy”.

Długoletni biskup warmiński, po prawie 30-letnim pobycie w Lidzbarku pragnął wrócić do ojczyzny i kiedy zamieszkał w pałacu prymasowskim znalazł w Skierniewicach i ówczesnej Warszawie dawnych przyjaciół i znajomych, a także współpracowników. Jednym z nich był wspomniany Ksawery Dmochowski, powiernik i pomocnik Krasickiego, a po ks. Biskupa wydawca jego dzieł. Właśnie w Skierniewicach z Ksawerym i kilku jeszcze współpracownikami zaczął poeta w roku 1798 wydawać pisemko ,,Co Tydzień”. Jeszcze w roku 1796, będąc w Berlinie, pisze do swojego brata Antoniego:

,,Teraz gotuję coś na kształt ,,Monitorów” i co niegdyś tygodniowe pisma wychodziły z Warszawy, będą teraz ukazywać się z Łowicza, ale to aż na przyszły rok, kiedy się drukarnia wyporządzi”.

,,Co Tydzień” nie ukazało się z zapowiedzianym terminie, ponieważ funkcjonująca dawniej w Łodzi Drukarnia Prymasowska nie była przygotowana do systematycznego druku czasopisma. Pisemko nie wychodziło w Łowiczu, a w Poznaniu u Deckera i Kompanii.

Łamy tygodnika wypełniała twórczość biskupa, ponadto drukowano tam rozprawki na kształt ,,Monitora”, bajki oraz przekłady innych poetów.

Artykuły miały charakter refleksyjno-dydaktyczny o różnorodnej tematyce, najczęściej zaczerpnięte z codziennego życia, np. ,,O starych gmachach-starożytnych”.

W okresie skierniewickim zrodził się także pomysł założenia Towarzystwa Przyjaciół Nauk w Warszawie, które z pewnością nigdy by nie powstało, gdyby Krasicki swoimi wpływami na dworze w Berlinie nie poparł tej inicjatywy. Wszelkimi staraniami doprowadził poeta do zatwierdzenia tej naukowej placówki.

Oprócz wymienionych inicjatyw literackich i naukowych w okresie skierniewickim Ignacy Krasicki kontynuuje swoją twórczość pisarską. Pisze rozprawę ,,O rymotwórstwie i rymotwórcach”- traktat będący zarysem poezji wszystkich wieków. W Skierniewicach powstają ,,Bajki nowe”. Tutaj także przekładał ,,Żywoty zacnych mężów” Plutarcha, do których dopisał nowe żywoty, wzorowane na tamtych. Tłumaczył ,,Rozmowy zmarłych” Lukjana ,dopisując rozmowy podobne, tłumaczył także pieśni Osjana.

W początkach listopada 1800 roku Krasicki wyjeżdża ze Skierniewic, by do nich nigdy nie wrócić. Zmarł 14 marca 1801 roku w Berlinie.

Po śmierci poety skierniewicką kolekcję obrazów, rzeźb, mebli i innych drobiazgów sprzedano za sumę 23.610 talarów. W Skierniewicach nie pozostała żadna pamiątka po tym wybitnym poecie i ostatnim prymasie zamieszkałym w skierniewickim pałacu.

Nie był Krasicki biskupem, który tak jak jego mniej sławni poprzednicy zapisali się w kronikach miasta. Znamy biskupa-poety z wielkiej, twórczej polityki, nie znamy natomiast Krasickiego jako mieszkańca Skierniewic, w których przeżył 5 ostatnich lat swego życia.

                                                                                       Ewa Łepkowska-Szwonek