Ciemna strona Skierniewic
Możecie mi wierzyć  albo nie, ale w Skierniewicach nie zawsze było spokojnie.  Na samym początku istnienia miasta, gdy powstawały pierwsze zabudowania i wprowadzali się mieszkańcy, wraz z nimi do Skierniewic przybyły złe moce. Dla naszych przodków nie było to miłe spotkanie. Musieli walczyć o dobro miasta, aby było ona takie, jakie jest obecnie.
Ciemna postać snuła się po lesie. Właśnie wybiła północ, a ona kierowała się do światła, gdzie byli ludzie. Chciała się do nich zbliżyć jak najszybciej. Szła coraz odważniej, aż w końcu weszła na główną drogę. Kierowała się naprzód, a  wraz z jej krokami było coraz widniej, gdyż wszystkie drzewa zostawiła daleko w tyle. Księżyc oświetlał jej ponurą twarz, a długa suknia w białym świetle wyglądała przepięknie. Nikt by nie pomyślał, że taka „zwykła” osoba pojawiła się ze złymi zamiarami. Wreszcie stanęła w centrum miasteczka, rozejrzała się wokół i uśmiechnęła się z triumfem.
- Spełni się marzenie mojej babki – powiedziała do siebie z uśmiechem i podeszła do pierwszego domu. Musiała długo pukać, zanim ktokolwiek jej otworzył.
 – Dobry wieczór – przywitała się z zaspaną kobietą.
- W czym mogę pomóc ?
- Szukam noclegu. Jest już noc, a ja nie mam się gdzie podziać.
Niestety, drzwi zostały zamknięte  przed jej nosem. Może gdyby wiedziała, że ta ciemna postać to czarownica, nawet by nie otworzyła ? Ale skąd mogła wiedzieć, że Rozalia miała złe zamiary w stosunku do miasta ? Teraz pytania były zbędne. Rozalka raz jeszcze rozejrzała się. Miasto było mniej prowizoryczne, niż opowiadała jej babcia. Ale nikt nie powinien się dziwić, skoro minęło kilka lat od śmierci babci.
Rozalia musiała jak najszybciej wymyśleć plan działania. Nie mogła się ujawnić, bo groziło to spaleniem na stosie. Mimo wszystko, nawet skierniewiczanie nie byli aż tak tolerancyjni. Może znalazłaby jakieś swoje miejsce w stodole i każdej nocy topiła w rzece jednego człowieka? Tak, to dobry pomysł. Więc pozostaje znaleźć stodoły.
Wybrała pierwszą po drodze, weszła do niej i zasnęła na stogu siana. Następny dzień spędziła, obmyślając zasadzki na kolejne ofiary. Wieczorem wyszła i skierowała się do ostatniego domu w mieście, tego wysuniętego na północ. Zapukała do drzwi i podstępem wyciągnęła z domu starszą kobietę. Skierowały się nad rzekę, a tam Rozalia wepchnęła ją do wody, rzuciła się na nią, powodując, że znalazła się pod wodą i poddusiła. Po upływie 10 min. wypuściła ją, po czym zakopała ciało pod krzewem. Na drugi dzień nikt się nie zorientował. Jednak gdy w ciągu ośmiu następnych dni kolejne osoby znikały, ludzie zaczęli coś podejrzewać. Pod żadnym pozorem nie wychodzili z domu po zmierzchu. Ludzie zaczęli w nocy stać w oknach i obserwować okolicę. Widywali tylko Rozalię, której nikt nie znał, bo w ciągu dnia przebywała w stodole. W końcu postanowili ją śledzić, a czarownica niczego nie podejrzewała. Wreszcie złapali ją, a gdy próbowała rzucić na nich zaklęcia, poznali, kim jest. Od razu rozpalili ognisko i spalili ją na stosie. Jej czarne ubrania nigdy wcześniej nie były tak czarne. Prochy Rozalki zakopała komisja składająca się z pięciu osób, aby nigdy więcej żadna czarownica nie wskrzesiła jej.
    Wkrótce po spaleniu czarownicy o imieniu Rozalia zaczęto domyślać się prawdy. Gdy w końcu w logiczną całość udało się poskładać domysły, zaczęto opowiadać, że los skarał Rozalkę za krzywdy wyrządzone innym. Mieszkańcy Skierniewic zostali bohaterami, a dobro po raz kolejny zwyciężyło nad złem.

Dominik Rudzki IB (r. szk. 2012/2013 op. IM)

   
© ALLROUNDER