Tomek na tropie zagadki….

 

W niewielkim mieście Skierniewice żył Tomek. Był on niezbyt wysportowany,

 

lecz inteligentny i spostrzegawczy. Pewnego wieczoru wyszedł od swojego kolegi Kuby, który mieszkał w kamienicy koło ratusza. Tomek, wychodząc, zobaczył trzech lub więcej chłopaków. Jeden z nich krzyknął :

 

-Widział nas ! Łapać go !-głos miał niski i poważny.

 

Tomek, słysząc to, wziął nogi za pas. Kiedy przebiegł kawałek drogi, skręcił w wąską uliczkę i skoczył w najbliższe krzaki, licząc na to, że go nie znajdą. Podczas gdy leżał w zaroślach, obserwował opryszków, którzy go gonili. Jeden z nich kulał na prawą nogę i miał długie włosy. Drugi zaś był łysy, miał bliznę na twarzy i czarny tatuaż na prawej dłoni.

 

Pół godziny później odeszli, więc Tomek mógł spokojnie wyjść i wrócić do domu.
W mieszkaniu zorientował się, że zostawił u Kuby książkę od fizyki.

 

   Nazajutrz po lekcjach poszedł do kolegi i zobaczył coś dziwnego na placu przed ratuszem - nie było ławki profesora Pieniążka. Wszedł do kamiennicy, gdzie mieszkał Kuba, wziął swoją książkę i zapytał go :

 

- Wiesz, co się stało z ławką prof. Pieniążka?- myślał, że kolega może wiedzie co się stało, ponieważ mieszkał dość blisko.

 

-Wiem tylko tyle, że jej nie ma. –wzruszył ramionamiKuba.

 

-Szkoda …

 

Tomek wyszedł i postanowił obejrzeć miejsce, gdzie stała ławka. Zobaczył, że ławka nie została odkręcona i oddana do renowacji, tylko odpiłowana. Poszedł kawałek dalej i zobaczył, że coś się błyszczało w trawie. Kiedy podszedł, okazało się, że to był pierścień z jakimś herbem. Widział już gdzieś ten znak, lecz nie mógł sobie przypomnieć, gdzie. Mijała minuta za minutą, kiedy Tomek w skupieniu przyglądał się miejscu zdarzenia. Około 17.00 postanowił wrócić do domu.

 

     Przez całą noc nie mógł spać – myślał o tym, co się tam mogło wydarzyć i skąd znał symbol na pierścieniu, który znalazł. Następnego dnia spotkał się z kolegami w parku przy scenie (muszli koncertowej), gdzie zobaczył dziwne ślady na trawie. „Jakby ktoś targał  za sobą coś ciężkiego, może tę ławkę ?”- pomyślał . Jednak po chwili odrzucił ten pomysł, bo po co mieliby przynieść aż tu tę ławkę. Około godziny 15.30 chłopcy wzięli rowery i rozjechali się do swoich domów. Tomek także wsiadł na rower i pojechał, ale zamiast

 

do domu - do parku . Liczył, że znajdzie coś, na czym będzie widniał herb z sygnetu. Jechał i nagle zaczął padać rzęsisty deszcz, więc szybko podjechał do muszli, aby się tam schronić. Około godziny 17 przestało padać. Tomek pojeździł jeszcze trochę i wrócił do domu rozczarowany, że nic nie znalazł. Kolejnego dnia wrócił do parku, chcąc ponownie sprawdzić teren. Nawet się nie zorientował, kiedy opuścił park. Szedł dalej i w krzakach znalazł piłę tarczową. Domyślał się , że jest na tropie złodziei ławki. Wszedł w tajemnicze knieje, gdzie korony drzew przysłaniały błękitne niebo i było trudno cokolwiek zauważyć. Nagle usłyszał szelest . Spojrzał na zegarek – była 18.30. W skupieniu nasłuchiwał. Przeraźliwa cisza atakowała zmysły. A potem wpadł na dziwny pomysł:. „Rozłożę namiot”. Mało tego! Rozpalił niewielkie ognisko. Jakaś szaleńcza odwaga i dziwne przeczucie kazały mu tu zostać. Przewidywał, że złodzieje mają broń, więc odszedł od żarzącego się ogniska i wyruszył szukać jakiegoś giętkiego i wytrzymałego długiego kija oraz kilku mniejszych. Wrócił do obozowiska i odłożył na ziemię to, co znalazł, bo zobaczył,
że ognisko zgasło. Dorzucił dwa kawałki drewna i usiadł przy nim. Wziął najpierw długi kij, z plecaka wyjął sznurek i scyzoryk. Była 22 , lecz on ciągle siedział przy ognisku. Zrobił łuk – nie był on co prawda najlepszy, ale zawsze coś do obrony. Naostrzył krótkie patyki
i zrobił z nich strzały. Była północ, a księżyc w pełni świecił na niebie. Zasypał ognisko

 

i położył się w namiocie. Już prawie zasnął, lecz nagle usłyszał niewielki wybuch. Zorientował się, że odgłosy dobiegały z pobliskich zabudowań. Przez najbliższe trzy godziny już nic podejrzanego nie usłyszał, więc pozwolił sobie na krótką drzemkę.

 

   Wstał rano około 6.15, zarzucil łuk przez ramię, strzały wrzucił w torbę zrobioną ze starej szmatki, a scyzoryk do kieszeni i ruszył w stronę lasu. Po wejściu do lasu, szedł lekko wydeptaną ścieżką.

 

Po jakimś czasie zobaczył cegłę z tym samym herbem, który widniał na pierścieniu,
„Wiedziałem, że idę w dobrą stronę”. Przeszedł kawałek drogi i znalazł na ziemi kawałek koszuli. Przypomniał sobie , że jedna z osób, które go goniły, miała ten sam wzór na bluzce. Zdjął łuk z pleców i przygotował się do strzału. Szedł dalej i zobaczył polanę, na której był stary, zniszczony, a zarazem ładny budynek podobny do pałacyku. Usłyszał otwieranie skrzypiących drzwi. Wyszła z nich postać z tatuażem na prawej dłoni. Opryszek wyjrzał        i krzyknął :

 

- Ej, chłopaki ! Zgadnijcie, kto przyszedł. To ten młody, który nas widział tamtej nocy.

 

-No to na co czekasz, bierz go !- odkrzyknął ktoś wewnątrz.

 

Opryszek zaczął biec w stronę Tomka i wtedy poleciała pierwsza strzała, która trafiła

 

w obluzowaną dachówkę. Ta spadła i uderzyła mężczyznę w głowę. Wtedy zemdlał.
Znowu rozbrzmiał się niski glos :

 

- I jak ?

 

- Nie odpowiada ….- powiedział inny z nich.

 

- Widać, że sami musimy się tym zająć

 

Z budynku wyszło dwóch mężczyzn: jeden kulawy z siekierą w ręku, drugi
z pistoletem. Tomek od razu wystrzelił drugą strzałę, która trafiła w rynnę. Ta upadła
i znokautowała bandytę z siekierą. Drugi mężczyzna wymierzył z broni w stronę Tomka,
ale nie zdążył wystrzelić, bo z krzaków wyskoczył ogromny owczarek niemiecki i rzucił się na niego. Dosłownie chwilę później pojawili się policjanci i obezwładnili bandytów. Okazało się bowiem, że też szukali złodziei ławki profesora Pieniążka.

 

W pałacyku odnaleziono łup bandytów, a Tomek otrzymał dużą nagrodę za pomoc
w rozwikłaniu zagadki. Przez kolejne 5 dni pojawiały się artykuły o całej sprawie
w miejscowych gazetach.

 

                                                                                   Jan Zięba kl. II B (op. IM 13/14)

 

Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE

Na ucznia…

 

Do szkoły zawsze chętnie chodzimy

W plecakach ciężkie książki nosimy

Szkoła uczy bawi i poznaje

W niej się różne oceny dostaje

W szkole dużo wiedzy pochłaniamy

Dlatego wiele czasu w niej spędzamy

Trzeba się zawsze pilnie uczyć

Aby w przyszłości myślami do szkoły powrócić

 

Eryk Święcicki  IB

   
© ALLROUNDER