Detektyw Colin i zaginiona nauczycielka

 

 

 

            Była pełnia księżyca we wschodniej części skierniewickiego zalewu. Na niewielkiej łodzi odbyła się rozmowa pomiędzy Julią Nowak i Morganem Kowalskim:

 

- Nie kocham cię, Morganie, już wybrałam, wracam do męża. Nie chciałam ci tego mówić na twoich urodzinach, ale nie mogę tego dłużej ciągnąć.

 

- Wyjedźmy gdzieś we dwoje, Julio, pogłębimy jeszcze bardziej nasz związek. Może do Paryża, albo na jakieś wyspy tropikalne…

 

- Nie chcę z tobą nigdzie jechać.

 

- Jak sobie chcesz.

 

- Wyznałaś wszystko Erykowi? Czy nikt o nas nie wie ?

 

- To nie jest powód do dumy.

 

- Udajesz, że nic się nie stało ?

 

- Możesz to i tak rozumieć!

 

Po czym Morgan uderzył Julię w głowę butelką od szampana, ciało włożył do metalowej skrzyni i wyrzucił do zalewu.

 

To było tylko wprowadzenie do sytuacji, ale czy detektyw Colin poradzi sobie z rozwikłaniem zagadki ?My już wiemy, kto zabił nauczycielkę, ale nasz detektyw - nie. Musi dowieść również, dlaczego ją zabił, a to nie będzie łatwe.

 

           Detektyw Colin Markus był angielskim, bardzo uczulonym na punkcie porządku, mieszkańcem Skierniewic. Wszystko musiało być na swoim miejscu, nawet przy witaniu się używał chusteczki higienicznej, aby wytrzeć dłonie. Pod tym względem był on uważany za dziwaka. Ludzie nie wiedzieli, w jakiej był sytuacji życiowej. Siedem lat temu jego żona Helen Markus została zamordowana przez złodzieja, którego chciała zatrzymać. Złodziej chwycił broń i strzelił jej prosto w serce. Od tego czasu Colin znacznie się zmienił, ale nie od tego zaczęła się jego kariera detektywa. Przed śmiercią żony pracował w miejskiej policji w Łodzi, wtedy zaczynał swoje pierwsze śledztwa. Po zabójstwie ukochanej długo nie umiał dojść do siebie, aż z pomocą przyjaciółki Jinny został wręcz zmuszony, do założenia agencji detektywistycznej. Detektyw sam by się tego nie podjął. Był on bardzo nieśmiały i trudno mu było podjąć samodzielną decyzję. Jinny sugerowała się słowami swojego dziadka, który powiadał jej: „Skacz. Najwyżej spadniesz na siatkę”. Jinny przekonywała go tym cytatem do działania, trzeba wziąć się w garść i myśleć optymistycznie.

 

Nic nie działo się w biurze Colina. Raz zadzwonił nawet do swojej asystentki, mówiąc:

 

- Jestem przetrzymywany wbrew mojej woli!

 

- Został pan porwany ? Czy coś się panu stało ?!- Powiedziała Jinny z przerażeniem .

 

- Tak, jestem przetrzymywany przez Jinny Portmann, która porównuje mnie do swojego dziadka, którego chętnie zadźgałbym kijem.

 

Po czym Jinny sama zaczęła wątpić, że coś się wydarzy.

 

Do biura niespodziewanie weszła sama Maria Kutkowska z Warszawy, która odwiedziła Skierniewice w sprawach służbowych.

 

- Czyj to dziadek ? I po co szturchać go kijem ?

 

- Dobry z pana detektyw?

 

- Prawie jak Sherlock Holmes, detektyw pierwszej klasy - odpowiedziała Jinny.

 

-To idziemy na zewnątrz, tam stoi mój samochód.

 

Zbliżyli się do auta.

 

- Ten samochód to mój znak firmowy… widzi to pan? Ktoś mocno go zarysował!

 

Detektyw był trochę zdziwiony tą sprawą, ale musiał spróbować ją rozwiązać, żeby opłacić lokal, który wynajmował. Marii znalazła za szybą samochodu karteczkę z napisem „Idź do diabła”. Zaintrygowało to detektywa..

 

Sprawa oficjalnie została przyjęta.

 

Jenny i Colin pojechali na parking przy zalewie, gdzie w feralną noc stał samochód Marii.

 

Detektyw od razu zauważył, że przestępca musiał jechać pod prąd, co było widoczne po miejscu, w którym był zarysowany samochód. Zrobił to najprawdopodobniej dlatego, żeby nie nagrały go kamery, a więc miał coś do ukrycia. Przestępca wiedział, że był obserwowany i zostawił kartkę za szybą samochodu, żeby myślano, że napisał tam swoje dane, by zapłacić za szkodę.

 

Jinny zobaczyła pobliskiego kajakarza, który, jak się wcześniej dowiedziała, bywa tu zawsze o świcie, czyli wtedy… kiedy doszło do uszkodzenia samochodu.

 

- Czy był pan tu wczoraj o świcie ?

 

- Nie, a co was to obchodzi.

 

- Wczoraj byłem we wschodniej części zalewu i jak widzicie mam robotę, glony zaplątały się w wiosło i muszę to świństwo wyjąć, więc dajcie mi spokój.

 

- Naprawdę nic pan nie widział ?! –powiedział Colin.

 

- Czy ty jesteś detektywem, bo nie cierpię detektywów.

 

- Ma pan naszą wizytówkę - powiedziała Jinny, proszę zadzwonić, jak pan sobie coś przypomni.

 

Detektyw wrócił do swojego biura. Po chwili przyszli koledzy z miejscowej policji: kapitan Śliwa i Jacek, którzy przyszli prosić o pomoc w sprawie zamordowanej nauczycielki. Jeden z nich zauważył na ścinku kartki, którą znalazła Marii za szybą swojego samochodu kawałek logo klubu, w którym kiedyś był. Colin nie wiedział, z czym skojarzyć znaczek . Był to ogonek ozdobnej litery „J”, czyli log firmy Jormop - jak zauważył kolega z policji.

 

Detektyw od razu pojechał do tego klubu, by się więcej dowiedzieć. Przed klubem, sprawdzając ponownie logo, ubrudził się lekko w torcie, którego drobinka przykleiła się do karteczki.

 

Detektywa zainteresowało bardziej to, że się ubrudził, niż samo śledztwo, ale pomyślał, że w barze tym musiały odbywać się czyjeś urodziny.

 

Przy wejściu zapytał o to, czy coś się odbywało w tym klubie niedawno:

 

- Czy była tu jakaś impreza w najbliższym czasie ? Czy ktoś wziął z niej tort ?

 

Właściciel baru zdenerwował się zadawanymi pytaniami i wyprosił Colina i Jinny. Kelnerka wyszła za nimi i dowiedzieli się od niej, że tort zabrał niejaki Morgan Kowalski stały bywalec tego miejsca.

 

Tego wieczora Morgan spotkał się z kajakarzem, u którego był Colin. Wiedział on o zabójstwie i żądał większej ilości pieniędzy za milczenie. Przypłacił to życiem. Morgan zabił go metalową rurą, by nie mógł go szantażować.

 

Kolejnego dnia, gdy detektyw przybył wraz z Jinny do przystani przy zalewie, usłyszeli szczekanie psa, poszli za jego głosem i zobaczyli ciało kajakarza w wodzie.

 

W tym czasie detektyw podszedł do łodzi Morgana, na której zauważył glony ze wschodniej części zalewu, czyli tam, gdzie zostały wrzucone do wody zwłoki Julii Kowalskiej. Postanowił rozejrzeć się. Niespodziewanie łódź ruszyła wraz z Colinem. Nieszczęśliwym trafem uderzył głową o ścianę i zemdlał. Obudził się z wycelowanym na siebie bosakiem. Był on w trudnej sytuacji. nagle zakołysało łodzią i obaj panowie upadli na podłogę. Colin bał się wskoczyć do wody i odpłynąć. Wiedział on już, że to Morgan zabił Jeny i że świadkiem tej zbrodni był kajakarz. Colin był w sytuacji bez wyjścia musiał pokonać jeden ze swoich lęków i wskoczyć do wody. Po chwili przypłynęli po niego kapitan i Jinny i wyciągnęli go z wody.

 

Morgana zatrzymała policja.  

 

Colin dowiódł winę Morgana. Zabił on dwie osoby: Julię Nowak i kajakarza. Detektyw tak właśnie rozwiązał jedną ze swoich zagadek.

 

 Wojciech Hanuszkiewicz 2B (op. IM 13/14)

 

   
© ALLROUNDER