Cylinder, okulary i brzydki uśmiech

      Nad skierniewickim rynkiem unosiła się gęsta mgła, a w powietrzu czuć było nieprzyjemny zapach. Piotr jak zwykle spieszył się do szkoły. Po drodze jego uwagę przykuła pewna postać. Stała ona przy wejściu do ratusza, miała na sobie czarny cylinder, okulary czarne zęby i ciągle się na niego patrzyła.

     Tego samego dnia w klasie odwrócił się, żeby zobaczyć, co się dzieje za oknem. Nie uwierzył, przetarł oczy, by się upewnić, że wzrok go nie myli, lecz wciąż to widział. Mężczyzna, którego spotkał dziś rano.

Zapytał zaniepokojony:

-Proszę pani! Kto tam stoi ?! - na co nauczycielka odpowiedziała, że nikt i rzeczywiście miała rację.

Upiór zniknął, a po plecach przeszły mu ciarki. Następnego dnia jak co tydzień w piątek

po zajęciach, odbywał się trening szkolnej drużyny piłkarskiej w jego gimnazjum. Podczas gdy stał na bramce, jego wzrok przykuło coś dziwnego. W ciemnym kącie z tyłu szkoły świeciła sie para oczu należąca do twarzy o brzydkim uśmiechu. Zląkł się i nie zauważył lecącej piłki. Oberwał nią mocno w głowę. Musiał iść do pielęgniarki, gdyż czuł sie

okropnie. Gdy już był w gabinecie, usłyszał:

- Niestety, Piotrusiu, skończył sie bandaż i muszę iść po zapasowy opatrunek, poczekaj tu- i pielęgniarka wyszła, zamykając za sobą drzwi.

Po kilku minutach drzwi zaskrzypiały , lecz nikt nie wszedł do środka. Zaniepokojony

Piotrek schował sie w kącie, usłyszał czyjeś ciężkie kroki. Do pokoju wszedł upiór. Gdy pielęgniarka wróciła, zobaczyła na łóżku zakrwawiony cylinder z pękniętymi okularami.

      Tydzień po tym wydarzeniu, podczas gdy kolega Piotrka jechał do

szkoły, jego oczy dostrzegły dziwną uśmiechającą się do niego postać

z kapeluszem...

 Szymon Wójcik IIB (op. IM 13/14)

   
© ALLROUNDER